📸 Przejdź do galerii zdjęć.

📊 Dane biegu

📍 Lokalizacja:Jabłonka Kościelna
📏 Dystans:10 km
🛣️ Nawierzchnia:Road
⏱️ Czas netto:37:35
🏃 Tempo średnie:3:45 min/km
❤️ Tętno średnie:158 (89%)
🏅 Miejsce Open:8
🥈 Kategoria wiek:1
📄 Wyniki biegu:Pobierz PDF
🔗 Zobacz aktywność:Polar Flow

Upał, gleba przy wodzie i odwrócona rozgrywka

Data nieprzypadkowa, godzina bezlitosna

Bieg Pamięci w Hołdzie Obrońcom Ojczyzny 1920 w Jabłonce Kościelnej. 15 sierpnia, 10 kilometrów, trasa z atestem. Data nieprzypadkowa, bo to rocznica Bitwy Warszawskiej i Święto Wojska Polskiego. Start o 14:00, termometr pokazywał 29 stopni.

Godzina startu to w takich warunkach największe wyzwanie całego biegu. Wystartowałem prosto z pełnego tygodnia treningowego, bez żadnego wyostrzania formy, więc nastawiałem się bardziej na dobrze rozegrany wysiłek niż na wynik.

Lekcja sprzed roku

Trasa jest tu w miarę płaska, z niewielkimi falami terenu. Rok temu popełniłem na niej klasyczny błąd: otworzyłem pierwsze kilometry po 3:34 i zapłaciłem za to już od szóstego, gdzie tempo posypało się do 3:47, a na dziewiątym do 3:55. Pierwsza połowa zajęła mi wtedy 17:55, druga 18:50.

Tegoroczny plan: odwrócona połówka

W tym roku postanowiłem to zrobić inaczej. Pierwsze kilometry przebiegłem po 3:39–3:46, świadomie wolniej, niż podpowiadały nogi. Od ósmego kilometra zacząłem przyspieszać: 3:39, 3:38, 3:33. Pierwsza połowa 18:41, druga 18:19. Odwrotnie niż rok wcześniej.

Gleba przy punkcie z wodą

Nie obyło się bez przygód. Przy pierwszym punkcie z wodą nie złapałem butelki. Po chwili wahania postanowiłem po nią wrócić, gwałtownie zahamowałem i wylądowałem na ziemi. Straciłem kilka sekund i trochę godności, ale poza tym bez konsekwencji.

Na każdym kolejnym punkcie wylewałem sobie butelkę na głowę i przy takim upale to była najlepsza decyzja całego dnia.

Dwa fronty rywalizacji

Sama rywalizacja rozgrywała się na dwóch frontach. Pierwszym była Martyna, nowa damska nadzieja z grupy Kalinowskich, która wystartowała bardzo szybko. Dogoniłem ją na czwartym kilometrze. Drugim Arek, znajomy z mojej kategorii wiekowej, który zabrał się z szybszą grupą i przez większość dystansu miał nade mną przewagę.

Od szóstego kilometra zacząłem się do nich zbliżać, a na ósmym minąłem całą grupę.

Ostatnie 200 metrów pokonałem w okolicach 3:20 na kilometr, czyli na tyle, na ile było mnie stać. Kumpel i tak mnie wtedy wyprzedził, wchodząc chyba po 3:00. Nie było tam nic do zrobienia poza pogratulowaniem.

Wynik i co z niego wynika

37:37 brutto, 8. miejsce w klasyfikacji generalnej, 1. miejsce w kategorii M50. Do tego 250 złotych nagrody.

Rok temu na tej samej trasie i w takim samym upale przebiegłem w 37:05. Trzydzieści dwie sekundy szybciej, ale w zupełnie innym miejscu sezonu – cztery miesiące po złamaniu zmęczeniowym kości krzyżowej i siedem tygodni po powrocie do biegania.

Bardziej niż czas cieszy mnie to, że w końcu dowiozłem wózek do końca.

📅 Data publikacji / Ostatnia aktualizacja: 2026-08-16